Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 sierpnia 2012

Koncert bynajmniej nie na dwa świerszcze

Ciepły sobotni wieczór.
Tłum ludzi.
Wychodzą.
Dziki wrzask.
Pierwsze takty i ten głos.
Ręce same podnoszą się do góry.
Z gardła wydobywa się śpiew.





Było głośno, rockowo.
A na drugi dzień... "szeptem do mnie mów", bo struny głosowe zaniemogły.
Warto było...



A dzisiaj mam imieniny razem z Franciszkiem :)

czwartek, 29 marca 2012

teatralne pasje "Szkoła żon" Molier


W minionym poniedziałek widzowie Teatru TVP delektowali się sztuką Moliera "Szkoła żon". Tym razem mieliśmy okazję gościć w Teatrze Polskim w Warszawie.
Wspaniała obsada aktorska (Andrzej Seweryn, Anna Cieślik, Piotr Bajtlik) oraz reżyseria z najwyższej półki (Jacques Lassalle) i co najważniejsze klasyk światowy zaowocowały wspaniałym spektaklem. 








Nie nudziłam się ani przez sekundę, żałując, że spektakl na potrzeby telewizji został okrojony. Zupełnie tego nie rozumiem, bo patrząc na program telewizji można by wyrzucić kilka pozycji, które są zbędne. Jednak już nie narzekam, dziękując za kolejne smaczki teatralne i za przywrócenie teatru na żywo. 
Spektakl obejrzało w poniedziałkowy wieczór ponad milion widzów!





wtorek, 28 lutego 2012

Sztuka przyszła do mnie


Wczoraj o 20.30 z zapartym tchem czekałam na odsłonięcie kurtyny i spektakl. 
Po raz drugi Teatr Telewizji oglądam na żywo. Tym razem sztuka "Skarpetki, opus 124" w reżyserii Macieja Englerta (dyrektor Teatru Współczesnego w Warszawie) ze świetną obsadą aktorską: Piotr Fronczewski i Wojciech Pszoniak.



Sztuka dla widza myślącego, który potrafi znaleźć sedno przedstawienia. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że dwóch aktorów przygotowuje się do przedstawienia, które otworzy przed nimi kiedyś zamknięte drzwi na scenę. Z czasem widz przekonuje się, że nie chodzi o próby, ale o pokazanie portretu psychologicznego tych dwóch starzejących się aktorów.


Ich charaktery są różne, systemy wartości a co najważniejsze nastawienie do życia. Widz, w tym również ja, dochodzi do wniosku, że nosi maski. Maski są różne na różne okazje. Bez maski człowiek jest "goły". Żyjemy w świecie masek. Tak naprawdę ludzie mimo rożnych poglądów mają ze sobą wiele wspólnego, wiele nas łączy.



Do tego samego wniosku dochodzą Verdier i Brémont. Zakończenie sztuki jest przewidywalne tak mniej więcej od antraktu i właściwie na tym zakończeniu można by napisać kolejną sztukę.

Fronczewski grał świetnie, spokojnie, przyciągał głosem, natomiast Pszoniak uroczo poprawiał swoje błędy językowe. 
Uwielbiam sztukę na żywo.


Tak więc, dzięki TVP sztuka znowu przyszła do mnie. Dała niezapomniane wrażenia, zostawiła przemyślenia.

Spektakl można było oglądać w internecie. Tutaj widz mógł wybrać ujęcia z czterech kamer. Świetne rozwiązanie dla ciekawskich, dla tych co lubią nowinki. Jednak po paru minutach stwierdziłam, że przełączanie kamer odrywa mnie od tematu spektaklu i pozostałam przy telewizorze. Chciałam się skupić na grze aktorskiej i dialogach. W internecie mogłam zobaczyć Fronczewskiego i Pszoniaka niemal z każdej strony, tylko czy to na pewno było mi potrzebne?





P.S. Miejsce, gdzie byliśmy (wpis poprzedni) to Czubatka, skąd jest śliczny widok na Pustynię Błędowską. Gratuluję anonimowi, który zgadł :)