środa, 27 czerwca 2012

Falbanki na lato

Pory roku pędzą jak szalone. Niedawno przywitaliśmy wiosnę a tu już lato puka do drzwi. Tyle, że jakieś jeszcze nieśmiałe. Wczoraj zmarzliśmy i pogoda przypominała wrzesień.

Małgosia paraduje teraz w takiej spódniczce:


Wykonana z Alminy 8/4 przy pomocy szydełka.




Widać po minie, że falbanki to jest to co małe dziewczynki lubią naj naj :)

Biegam po waszych blogach, podziwiam i zazdroszczę nowych dzieł.

piątek, 8 czerwca 2012

PODAJ DALEJ

Dotarł do mnie prezent z zabawy PODAJ DALEJ od reni




Zasady zabawy:

1. DWIE osoby, które pierwsze zapiszą się pod tym postem otrzymają ode mnie drobiazg .
2. Osoby te muszą wysłać swój adres na mój e- mail joasia-1976@tlen.pl
3. Osoby te muszą ogłosić taką zabawę u siebie na blogu po otrzymaniu ode mnie prezentu.
4. Prezenty wysyłam jak najszybciej żeby dalej się bawić.

Pozdrawiam

czwartek, 31 maja 2012

wtorek, 15 maja 2012

Święto Niezapominajki

Akcja zapoczątkowana przez redaktora Andrzeja Zalewskiego. Pierwsze obchody odbyły się w 2002 roku. Święto ma na celu zachowanie od zapomnienia ważnych chwil w życiu, miejsc oraz sytuacji. Trochę na przekór Walentynkom. To co świętujemy po polsku ... niezapominajkami?



Wspomnienie z pierwszych dni maja:




P.S. DRODZY CZYTELNICY! JAKIŚ CZAS TEMU NA KTÓRYMŚ Z BLOGÓW POJAWIŁA SIĘ INFORMACJA Z PROŚBĄ O ZBIERANIE ZNACZKÓW POCZTOWYCH I PRZESŁANIE ICH. GDZIE TO BYŁO??

niedziela, 29 kwietnia 2012

szewc bez butów chodzi...

... czasem zdarza się, że dzieci szewca również.

Z tej przyczyny, korzystając z 3 godzinnego spaceru dzieci z tatusiem powstały, m.in.:

kocyk (szmatka do zabawy metkami) z dzianiny bawełnianej, wstążeczek satynowych, bawełnianych, koronek i kwiatka frywolitkowego;


dla zbieracza pirackich skarbów powstał woreczek:

Pogoda zachęca (czyt. zmusza) do spacerów i pobytu na świeżym powietrzu. W domu zostało nam tylko najmłodsze dziecko, bo chłopcy wczasują się na wsi. Od razu widać różnicę w obowiązkach. Normalnie nie ma co robić przy jednym dziecku ;)

piątek, 27 kwietnia 2012

Przeczytałam i polecam...


Tematyka zagłady Żydów, obozów koncentracyjnych interesowała mnie od zawsze, a właściwie rozwinęła się z momentem zwiedzenia Auschwitz - Birkenau. W podstawówce (zmierzch komunizmu) na historii nie dostałam "pały" tylko dlatego, że nauczyciel chciał abyśmy poznawali prawdę. Na pytanie: Z czym kojarzy Ci się II wojna światowa? bez zastanowienia odpowiedziałam, że z zagładą jednego z najbardziej inteligentnych narodów, czyli Żydów. Jednak nie o tym miałam pisać...
Jan Michalak to człowiek, który przeżył obozy koncentracyjne, mimo, że nazwano go gamlem (żywy trup). Nie wiem co nim kierowało, że napisał tak osobistą a zarazem tak potrzebną książkę. I niestety nie można Go o to zapytać, bo zmarł w 2000 roku, dożywając 74 lat. Zmarł w wolnej Polsce, w swoim ukochanym mieście - Warszawie.
Książka jest świadectwem, jest zapisem kart historii, o których nigdy nie powinno się zapomnieć. Powinno się pamiętać jaki los zgotował człowiek człowiekowi na początku XX wieku. I nie zgadzam się z tymi co głoszą, że ten temat już się wyczerpał, przejadł i znudził, bo tej tematyki nie powinno się rozpatrywać w kategoriach komercyjnych. Niestety tak jest. 
Chciałabym zobaczyć ekranizację tej książki i chciałabym z tą książką zwiedzić (zobaczyć) Majdanek. 

Rzadko czytam książkę po raz drugi, ale do tej na pewno wrócę. Jak tylko opadną trochę emocje.
Polecam książkę i niech Was nie odstrasza jej grubość (około 500 stron), bo czyta się bardzo szybko. Czytaniu towarzyszy niedowierzanie, złość, bezradność, smutek, żal, czasem uśmiech na twarzy.